7°C pochmurno z przejaśnieniami

Święte trio z Nieżywięcia

Ciekawostki, Święte Nieżywięcia - zdjęcie, fotografia

Szlakiem przydrożnych kapliczek. Opowieść o starej kapliczce z Nieżywięcia, w której rezyduje aż troje świętych

Nieżywięć, jak wiele miejscowości naszego regionu, historią osadnictwa sięga w przeszłość nader głęboką, a pamiątek z przeszłości w nim nie brak. Ktokolwiek zajedzie do tej wsi, może obejrzeć zabytkowy zespół dworsko-parkowy z połowy XIX wieku. Innym zabytkiem Nieżywięcia jest kościół, wybudowany w I połowie XIV stulecia. Jeśli jednak miniemy ową szacowną budowlę i dotrzemy do miejsca, gdzie rozwidlają się drogi na Dąbrówkę, Osieczek i Dębową Łąkę, znajdziemy następny ciekawy obiekt. Nie figuruje on wprawdzie w rejestrze zabytków, jednak jego wygląd zdradza od razu iż budowla jest niemłoda.

Obiekt o którym mowa to kapliczka, wymurowana kunsztownie z czerwonej cegły, a kryta dachówką. Przez jej okienka na przechodniów spogląda Matka Boska, jej święty małżonek Józef i św. Antoni, zwany Padewskim. Marii i Józefa przedstawiać chyba nikomu nie trzeba, zatrzymajmy się więc na chwilę przy postaci świętego Antoniego.

Św. Antoni z Padwy tak naprawdę nazywał się Fernando Martins de Bulhões, a narodził się w Lizbonie, obecnej stolicy Portugalii. Fernando jako piętnastolatek wstąpił do zakonu Kanoników Regularnych św. Augustyna w São Vicente de Fora, na przedmieściach Lizbony. Tam oddał się gorliwemu studiowaniu łacińskich klasyków i prac teologicznych najwybitniejszych w owym czasie mężów Kościoła. W zadaniu tym jednak przeszkadzały mu nieustające procesje odwiedzających go krewnych, poprosił więc o przeniesienie do klasztoru w Coimbrze. Tam właśnie, już po otrzymaniu święceń kapłańskich, napotkał pięciu franciszkanów, zmierzających na misję do Maroka. Tak zafascynowało go ich ubogie, ale radosne życie, że poprosił przełożonych o przeniesienie do tego zgromadzenia. Jego prośbę rozpatrzono pomyślnie i rychło Fernando, który przyjął zakonne imię Antoni, stał się ważną postacią w szeregach franciszkanów. Jego erudycja, umiejętności retoryczne, a także głęboki, czysty, a zarazem donośny głos uczyniły z niego cenionego kaznodzieję.

Antoni podróżował wiele, odwiedził Francję i Włochy, wreszcie osiadł w Padwie, gdzie żył w leśnej pustelni, zbudowanej u stóp wielkiego orzecha. W międzyczasie zapracował na swój status świętego, pomagającego w znajdowaniu rzeczy zgubionych, gdy dzięki modlitwie nakłonił do powrotu nowicjusza, który postanowił zbiec z klasztoru i przy okazji przywłaszczył sobie psałterz, należący do Antoniego. Ostatecznie Antoni zmarł na skutek przewlekłego zatrucia sporyszem, po czym w rekordowym tempie, niespełna rok po śmierci, został wyniesiony na ołtarze. Teraz, prócz znajdowania rzeczy zagubionych, ma w swojej gestii pomoc ludziom bezpłodnym, opiekę nad kobietami w ciąży, patronuje także rybakom, marynarzom i Portugalczykom.

Kapliczka w Nieżywięciu, w której rezyduje ów święty, choć nie najmłodsza, jest jednak zadbana. W roku 2014 miejscowa Ochotnicza Straż Pożarna, organizując dwutygodniowe wakacyjne zajęcia dla dzieci, włączyła w ich program porządkowanie terenu wokół kapliczki.

– Dzieci tam sprzątały, sadziły kwiaty, odmalowały też płotek dookoła kapliczki – mówi przewodnicząca miejscowego koła gospodyń, Danuta Januszewska. – Myśmy pomagały w organizacji tych zajęć, a w remont włączyła się też bibliotekarka, Ewa Witkowska. Ona odnowiła wszystkie figurki.

– Inicjatywa wyszła od pani Wiesławy Hanuszewskiej – wyjaśnia Ewa Witkowska. – Ja swego czasu w Kruszynach odnawiałam żłobek, krzyże i inne rzeczy w kościele, na prośbę tamtejszego proboszcza. Pani Wiesława o tym wiedziała, więc gdy odnawiano tę kapliczkę w Nieżywięciu, zwróciła się do mnie. Kupiła potrzebne farby, a ja pomalowałam wszystkie trzy figurki, Matkę Boską, świętego Józefa i świętego Antoniego.
Odnowione figurki spoglądają przez okienka kapliczki na zadbany teren wokół i stróżują nad mieszkańcami Nieżywięcia. Oni zaś mogą być dumni, że w ich wsi dba się o takie elementy naszego dziedzictwa kulturowego, jak przydrożna architektura sakralna. Dzięki temu jeszcze przyszłe pokolenia będą mogły cieszyć oko urodą kapliczki z Nieżywięcia.
 

Tekst i fot. (epo)

nieżywięcia - komentarze opinie

  • gość 2017-02-21 20:05:51

    Danuta Janiszewska*

Dodajesz jako: Zaloguj się