4°C lekkie zachmurzenie

Radna z duszą artysty

Ciekawi ludzie, Radna duszą artysty - zdjęcie, fotografia

O tym, że jeśli człowiek robi coś z pasją, to daje z siebie wszystko, o pracy radnej i pasji rozmawiamy z Marią Florkiewicz z Wielkiego Głęboczka, radna gminy Brzozie

- Mija właśnie rok od wyborów samorządowych. Jak Pani ocenia pracę radnej? Czy to jest to czego się Pani spodziewała?

- Zanim zostałam radną systematycznie uczestniczyłam w sesjach rady, to bardzo ważne, aby zabierać głos w sprawach, które dotyczą mieszkańców, a także mnie i moich bliskich. Jako mieszkaniec zgłaszałam do wójta i rady różne wnioski, nie zawsze było to mile widziane. Mandat radnego daje większe możliwości, aby mieć wpływ na sprawy gminy. Mieszkańcy obdarzyli mnie wielkim zaufaniem, dlatego zrobię wszystko, żeby ich nie zawieść. Funkcję radnej sprawuję od roku, reprezentowanie mieszkańców nie jest proste, wymaga wielkiego zaangażowania, czasu. Walka o lepsze jutro natomiast wymaga determinacji i siły, aby z każdym dniem obalać stereotyp „dobrze jest tak jak jest”, ale czasem niezbędne są też kompromisy. Sprawia mi to jednak ogromną satysfakcję, chciałabym aby gmina Brzozie była miejscem przyjaznym dla wszystkich. Przed nami sporo pracy.

- Czy dobrze współpracuje się Pani w obecnym składzie Rady Gminy?

- Rada gminy powinna być jedną drużyną, która wspólnie walczy o dobro mieszkańców. W naszej gminie jest wiele do zrobienia. Inspiracją i przykładem może być dla nas chociażby sąsiadująca z nami gmina Kurzętnik.

- Przez ten rok działania rady przedstawiła Pani już jakieś propozycje na sesjach rady gminy?

- Wspólnie z radnym Mirkiem Lewickim zabiegaliśmy o powstanie plaży w Wielkim Głęboczku, co prawda wymaga jeszcze udoskonalenia, ale udało się. Od lat walczę także o poprawę bezpieczeństwa na krajowej „15”, szczególnie zabiegam o przejście dla pieszych. Na chwilę obecną jest pozytywny odzew, ale wymaga jeszcze trochę wkładu, działań formalnych. Złożyłam też wniosek o boisko, poprawę dróg dojazdowych. Apelowałam o toaletę w Brzoziu, w okolicy kościoła gdzie przyjezdni, głównie turyści narzekają na ten problem. Wydawałoby się, że w dzisiejszych czasach elementarna potrzeba, a urasta do rangi problemu. Nie poddaję się i będę walczyć dalej. Zgłosiłam problem związany z zniszczeniami powstałymi na skutek odbywającego się rajdu, który ostatnio wywołał sporo szkód na drodze jednego z  mieszkańców gminy, nie było odpowiedniej reakcji po zakończeniu rajdu na szkody, które zostały poniesione. Wniosek o wyłączenie tej trasy z wyścigu został przyjęty pozytywnie. Skierowałam także zapytanie do wójta czy gmina będzie korzystać z odnawialnych źródeł energii, zwłaszcza że są na to środki z UE? Niestety nie ma tego w planach. Zawsze staram się słuchać ludzi, zgłaszam więc problemy z jakimi przychodzą do mnie mieszkańcy, od tego przecież jestem jako reprezentant służby publicznej.

- A jak układa się współpraca Pani jako radnej z mieszkańcami?

- Zdarzało się w przeszłości, że pod moim adresem kierowane były uszczypliwe uwagi odnośnie wykształcenia, że taka osoba jak ja, „krawcowa” uzurpuje sobie prawo do działania. Także, że osoba napływowa ma odwagę na „nieswoim” terenie domagać się zmian, a przecież to one kierują nas ku lepszemu, dają nadzieję nam wszystkim. Mam wykształcenie średnie krawieckie i się tego nie wstydzę, to użyteczna wiedza, która pomaga mi w kreowaniu twórczych pomysłów, a także w pracy. Jestem z tego dumna, że w ten sposób mogę wykorzystać swój potencjał, cały czas się rozwijam, idę do przodu bez kompleksów. Na kartach historii zapisały się osoby, które nie kończyły wielkich szkół, a dokonały wielkich rzeczy. I niech ci ludzie będą dla nas wszystkich inspiracją w życiu codziennym. Oczywiście jak w każdej społeczności nie wszyscy są przychylnie nastawieni, ale mają przecież do tego prawo i ja to szanuję. To ważne, aby każdy miał swoje zdanie. Wielu mieszkańców bardzo mnie wspiera w inicjatywach, za co im w tym miejscu chciałabym podziękować. To dla mnie wiele znaczy. Wspólnie z mieszkańcami staramy się współpracować i integrować. Zorganizowaliśmy wspólnie akcje sprzątania, ognisko dla dzieci, czy też integracje przy kawie. Razem pracowaliśmy nad ozdobami dożynkowymi. Przed nami kolejne inicjatywy. Bardzo liczę na pomoc oraz zaangażowanie wszystkich mieszkańców. Zależy mi na jedności ludzi, nie musimy przecież tak samo myśleć. Mamy się po prostu wzajemnie szanować.

- Działa Pani w różnych stowarzyszeniach, co sprawia Pani największą satysfakcję?

- Największą satysfakcję i radość sprawia mi wspólne działanie. Cenie sobie także to, że ciągle spotykam ciekawych ludzi, kreatywnych w swoich pomysłach i działaniach. Czasem mimo przeciwności losu oraz tragedii życiowej mają wiele sił i chcą zrobić coś dla innych. To mi bardzo imponuje. Działam w stowarzyszeniu, gdzie współpracuję z fantastycznymi ludźmi z Brodnicy, gminy Brzozie, Górzna, Bartniczki, Zbiczna oraz innych miejscowości. Każdy z nas jest inny, każdy ma inne zdolności– to bardzo ważne aby przy różnorodności dojść do porozumienia i wspólnie realizować pomysły.

- Ostatnio Pani praca została doceniona przez regionalistów, profesorów, a nawet władze powiatowe. Może Pani powiedzieć kilka słów o projekcie „Kraina Potraw Lokalnych” oraz swoim udziale w tym przedsięwzięciu?

- Kraina Potraw Lokalnych to przedsięwzięcie, którego pomysłodawcami są Państwo Raniszewscy, Michalak oraz Krzysztof Lewandowski i Piotr Grążawski. Projekt ma na celu promowanie zdrowej żywności, potraw regionalnych - według tradycyjnych, wyszukanych receptur. Inicjatywa okazała się ogromnym sukcesem docenionym przez różne środowiska. Mój udział polegał na tym, że otrzymałam kredyt zaufania i powierzono mi wystrój wnętrza oraz charakteryzację izby, gdzie po przekroczeniu progu można się przenieść wspomnieniami do swego dzieciństwa. Wykonałam nie tylko ręcznie malowane kwiaty na ścianach, ale także zajęłam się renowacją szaf, ławek, stolików, charakteryzacją okien i innych ozdobników. W stare rzeczy można tknąć nowe życie. Tak też było z szafą z 1911 roku, która jest obecnie perełką izby dzięki serdeczności pana Lewalskiego z Wielkiego Głęboczka. Nie spodziewałam się, że moja praca zostanie doceniona przez wiele osób. Bardzo się cieszę, że mogłam mieć swój udział w tej wspaniałej inicjatywie.

- Ma Pani duszę artysty. Skąd takie zamiłowanie do sztuki?

- Dusza artystyczna drzemie we mnie od dziecka …od kiedy pamiętam zawsze sprawiało mi to wielką radość. Szukam w zakamarkach pamięci i sądzę, że zamiłowanie do sztuki mogłam odziedziczyć po dziadku Janie, który z zawodu był stolarzem i pomimo pragmatycznego podejścia do życia, które cechowało ludzi minionej epoki, miał w sobie pasję. W zaciszu swojego warsztatu w zimowe wieczory potrafił wyczarować własnymi rękami konika na biegunach, czy kołyskę dla lalek. Z nostalgią wspominam dzieciństwo.

- Czy zamierza Pani dalej rozwijać swój talent artystyczny?

- Nie rezygnuje się z czegoś co się kocha. Dalej będę malować, dekorować, tworzyć – sprawia mi to wielką radość. Jeśli moja praca cieszy się uznaniem innych daje mi to jeszcze więcej energii do dalszych działań. Są pomysły na warsztaty plenerowe, o ile pozwoli mi na to praca zawodowa oraz obowiązki rodzinne chciałabym wziąć w nich udział, żeby dalej się rozwijać. W życiu trzeba robić to co się kocha, w ten sposób można dać wiele z siebie innym.

- Jak udaje się Pani godzić obowiązki rodzinne, pełnić funkcję radnej, a do tego tyle czasu poświęcać na działania społeczne? Jaka jest no to recepta?

- Jeśli człowiek robi coś z pasją, daje z siebie wszystko. Sekret chyba tkwi w odpowiednim nastawieniu, ogromną rolą w motywacji do działania jest moja rodzina, kochający mąż i dzieci, które zawsze mnie wpierają i we mnie wierzą, im również korzystając z okazji pragnę podziękować. To daje mi więcej sił i mobilizuje do dalszej pracy. I raczej nie zaznam takiej chwili w moim życiu, w której  na spokojnie usiądę przy filiżance kawy i powiem sobie, nic już nie zostało do zrobienia.

- Dziękuję za rozmowę

(dany)

 

Radna z duszą artysty komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się