19°C umiarkowane opady deszczu

Narodziny kolejki

Wydarzenia, Narodziny kolejki - zdjęcie, fotografia

Była nieodłączną częścią krajobrazu zachodniego przedmieścia Brodnicy, stając się czymś tak swojskim i oczywistym, że gdy któregoś dnia jej tor nagle opustoszał zrobiło się trochę smutno, trochę nostalgicznie

Pod koniec XIX wieku grupa właścicieli majątków z ziemi dobrzyńskiej wpadła na pomysł postawienia cukrowni. W sąsiednim zaborze pruskim ten przemysł wchodził właśnie w fazę niebywałego rozwoju, niejako udowadniając, iż poniesione nakłady mogą zwrócić się bardzo szybko. To był jeden aspekt – bardzo ważny – lecz nie należy pomijać i tego faktu, że akurat ta grupa dobrzyńskich ziemian, wśród której byli między innymi: Antoni Piwnicki z Rusinowa, Stanisław Grotowski z Giżynka, Edward Rudowski z Tomkowa, hrabia Koskowski, czy sławny dziś Antoni Borzewski z Ugoszcza, stanowiła także elitę społeczno- narodową, o patriotycznym spojrzeniu. Dla nich uruchomienie dużej cukrowni było nie tylko perspektywą dobrego interesu, ale także działaniem prospołecznym, zapewniającym miejscowej ludności zatrudnienie, urbanizującym, unowocześniającym kresy zaboru rosyjskiego w przededniu odrodzenia się polskiej państwowości, w co bardzo wierzono.

Na miejsce inwestycji wyznaczono wieś Ostrowite. Zdecydowało pewnie parę zalet jej położenia, a mianowicie w pobliżu krzyżujących się szlaków, tuż przy sporym jeziorze (j. Ostrowite miało zapewnić wodę niezbędną przy produkcji cukru), blisko folwarków akcjonariuszy i parę innych, które spokojnie możemy opuścić pisząc historię kolejki, a nie samej cukrowni.

Koński kłopot

Nie wszystkie pierwsze lata funkcjonowania cukrowni zakończyły się spektakularnymi sukcesami finansowymi, jednak spółka akcyjna rozwijała się systematycznie, a właściwie każdego roku produkcja rosła. To powodowało także problemy, których skali – jak się wydaje – na początku nie do szacowano, mianowicie kwestie transportu. Cały proces dostaw surowca odbywał się przy pomocy wozów konnych. 

Od plantatorów, czy kilku placów skupowych, w tym największego w Sadłowie ciągnęły dziesiątki, a w momencie kulminacji kampanii nawet setki furmanek wyładowanych burakami! Pamiętajmy, iż przerób sięgał nawet 300 ton na dobę! Produkt finalny: cukier, wysłodki, melasę oraz inne wywożono tym samym sposobem Wcale nierzadka była sytuacja, gdy teren cukrowni rozjeżdżało naraz ponad sto zaprzęgów!

Konkretnie do rzeczy

W 1918 roku wreszcie nastała odrodzona Polska i cała ziemia dobrzyńska weszła w jej skład. Wówczas kierujący cukrownią postanowili stanowczo zmienić uciążliwy, nieefektywny system transportu, a mianowicie zwrócili się do dopiero co zorganizowanego Ministerstwa Kolei Żelaznych o zezwolenie na budowę kolejki wąskotorowej od Ostrowitego, przez Wąpielsk (wtedy Wąpiersk) do Osieka, tuż przy którym wciąż jeszcze przebiegała granica z Prusami (na strumieniu Pisiak). Taką zgodę minister Stanisław Strączek wydał prawie natychmiast po zapoznaniu się z kompletem dokumentów. Było to w dniu 6 maja 1919 roku, a sam dokument szczęśliwym zbiegiem okoliczności zachował się do dziś zaś w Archiwum Miejskim Bydgoszczy

Tymczasem konferencja pokojowa w Wersalu rozstrzygnęła o powrocie znacznej części Pomorza Nadwiślańskiego do Polski i akcjonariusze Cukrowni Ostrowite dostrzegli w tym nową szansę. Postanowili skomunikować firmę z prężnym gospodarczo powiatem brodnickim dysponującym przecież dwoma sporymi stacjami kolei normalnotorowej: Brodnica, Jabłonowo, czyli dającymi wówczas dostęp do komunikacyjnego krwioobiegu całej Europy oraz plantatorów tej części Pomorza. Jeszcze wiosną 1920 roku rozpoznano możliwości najefektywniejszego poprowadzenia linii ale niespodziewane załamanie frontu wojny polsko-bolszewickiej i wtargnięcie latem tego roku, na ziemię pomorską Armii Czerwonej, co wiązało się przecież z poważnym zagrożeniem młodej państwowości Polski w ogóle -  spowodowało spore opóźnienie.

 

Są „kwity”

Gdy tylko polska kontrofensywa odrzuciła najeźdźców i funkcjonowanie życia gospodarczego stawało się coraz bardziej normalne, a więc już wczesną jesienią 1920 roku - zarząd Cukrowni Ostrowite zwrócił się do Departamentu Kolei Żelaznych Ministerstwa byłej Dzielnicy Pruskiej o pozwolenie na wykonanie studium poprzedzającego budowę kolei wąskotorowej na trasie Ostrowite- Brodnica. Minister Władysław Kucharski wydał taką już w dniu 20 listopada tego samego roku (nr Dz Warszawa-II-e/11376.). Przyszło mu to tym łatwiej, ze rząd Rzeczpospolitej potrzebował podobnych inwestycji integrujących ziemie byłych zaborów…

Natychmiast przystąpiono do prac planistycznych korygujących poprzednią trasę. Otóż po minięciu Wąpielska kolejka nie miała skręcać na wschód do Osieka, tylko na północny wschód do Brodnicy, kończąc swój bieg w pobliżu dworca kolejowego, lub nawet w obrębie jego samego, przy osobnej rampie.

Już pobieżny rzut oka na mapę ujawnia, iż obie trasy (pierwotna i późniejsza) różniły się nie tylko długością, lecz także skalą koniecznych robót inżynierskich. O ile do Osieka torowisko mogło być budowane na niemal równinnym terenie, pozbawionym istotniejszych przeszkód terenowych, a zakończyć się tuż przed wsią, nawet bez konieczności przekraczania rzeki Rypienicy, o tyle skierowanie drogi żelaznej do Brodnicy wymagało pobudowania aż trzech mostów: na Rypienicy, Drwęcy i Strudze Brodnickiej (mniej więcej na wysokości szpitala). Do tego – poczynając od doliny Rypienicy należało przejść przez tereny bagniste, przebić się przez wzgórza, zagajniki wykonać momentami spore nasypy przez doliny. Trzeba było wszystko rozrysować, sprawdzić w terenie, przeprowadzić wykupy itd., a tymczasem podjęto prace ziemne przy drugiej linii z Cukrowni Ostrowite do Wojnowa (dziś powiat golubsko-dobrzyński). Było to właściwie odgałęzienie, ponieważ po dwóch kilometrach toru biegnącego z Ostrowitego półkolem na północny wschód (do Brodnicy) zwrotnica mogła go rozdzielić na inny w kierunku południowo zachodnim, właśnie do Wojnowa (12 kilometrów).

Tak więc realizowano ostateczny plan zakładający dwie linie: do urządzonego jeszcze w pierwszych latach XX wieku istniejącego placu składowego w Wojnowie, oraz do Brodnicy.

Był to najwyższy czas aby pomyśleć o przyszłym taborze, urządzeniach, zapleczu. Tu nikt nie chciał eksperymentować, zatem od razu zwrócono się ofertą do doświadczonej, produkującej wówczas najlepszy sprzęt dla linii wąskotorowych firmy Orenstein & Koppel z Berlina.

c.d.n.

Piotr Grążawski

Narodziny kolejki komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się