0°C

Myśliwy to nie morderca

Ciekawi ludzie, Myśliwy morderca - zdjęcie, fotografia
  • Marian Bronikowski na polowaniu
    Marian Bronikowski na ...
  • Każda z upolowanych sztuk otrzymuje ostatni kęs od myśliwego
    Każda z upolowanych sz...
  • Fotka nr 2 z 3

O tym czym jest myślistwo, że myśliwy nie morduje tylko gospodaruje ponosząc koszty i nierzadko ma pustą lodówkę, a nagonka na myśliwych jest krzywdząca, z wieloletnim prezesem jednego z Kół Łowieckich – Marianem Bronikowskim - rozmawia Celina Nałęcz

- Kolejny sezon na polowania zaczęty, za nami uroczystości Hubertowskie i znów zrobiło się głośno o myśliwych. Ile lat Pan jest myśliwym? Czy u was w rodzinie to już tradycja? Sądząc po trofeach zgromadzonych u Pana w domu to chyba tak…

- Myśliwym jestem 43 lata, od 40 lat sprawuję funkcję prezesa koła. W naszej rodzinie łowiectwo przechodzi z pokolenia na pokolenie. Poluje ja, poluje syn, teraz wnuczka złoży ślubowanie i zostanie Dianą (kobietą polującą – przyp. red.). Będzie to pierwsza kobieta w Kole Bażant w Nieżywięciu.

- Przy okazji sezonu polowań w internecie i wśród społeczeństwa pojawia się dyskusja o myśliwych. Czasem nawet przy okazji publikowanych zdjęć martwej zwierzyny na forach określani jesteście ostro mianem morderców…

- To co widzimy w internecie, te zdjęcia to działania pseudo myśliwych, kłusowników. Ludzi, którzy nie mają rozeznania o łowiectwie. Potem jest to źle interpretowane przez internautów i przypisywane nam. Na zachodzie ponad 60 procent społeczeństwa ma rozeznanie co to jest myślistwo, w Polsce tylko ok. 18 proc. W polskim społeczeństwie jest za mało świadomości i za mało propaguje się myślistwo. A ,,zieloni” to wykorzystują.

- Zieloni czyli kto?

- Ci którzy nazywają siebie obrońcami przyrody, a to właśnie my myśliwi chronimy przyrodę. To my tworzymy przyrodę. Ci zieloni to myślą, że myśliwy jest niepotrzebny, że przyroda się sama uchowa, że zwierzyna się sama uchowa. To jest błędne myślenie. My większy nakład kładziemy na ochronę zwierzyny jak ci zieloni, ci krzykacze. Oni w ogóle nie znają zasad łowiectwa tylko buzią to wszystko robią.

- Kim więc jest myśliwy, czy to jak piszą w internecie facet co biega z dubeltówką i strzela do wszelkiej zwierzyny?

- Myśliwy to nie jest tylko ktoś kto strzela do zwierzyny. My także ją hodujemy. Zimą dokarmiamy. Wpuszczamy w łowisko zwierzynę czy ptactwo. Nasze koło ostatnio wpuściło 500 bażantów, które musieliśmy zakupić. Pieniądze mamy na to z polowań dewizowych. To znaczy do nas, do koła przyjeżdżają co roku obcokrajowcy, i z danego planu „sprzedajemy odstrzały” tym dewizowcom. Oni zabierają tylko poroże, tusza jest nasza, a płacą za to nieraz i tysiąc złotych. I stąd mamy dochód. Oprócz tego członkowie płacą składki do koła. Młodzi myśliwi płacą wpisowe, bo my jako koło posiadamy majątek wspólny.

- No ale jednak strzelacie…Istnieje przekonanie, ze ogołacacie lasy ze zwierzyny. Czy tak jest naprawdę?

- Koła łowieckie działają na podstawie rocznych planów hodowlanych. Te plany są zatwierdzane przez nadleśnictwo, zarząd okręgowy i akceptowane są przez wójta danej gminy. To nie jest tak, że ile myśliwi chcą tyle strzelają. To jest według nałożonego tego właśnie planu, który poprzedza się inwentaryzacją zwierzyny. Z tej inwentaryzacji wynika ile jest w danym okręgu zwierzyny, myśliwi strzelają według planu. Myśliwi z okręgu nie mogą, bo tak chcą, strzelić sobie np. 50 dzików. To łowczy zgodnie z planem planuje odstrzał.

- No ale jak jest taki plan to już wystarczy? Czy łania, która ma młode uchroni się od waszej kuli?

- Same strzały też są bardzo zaplanowane przez myśliwego. Regulują to statuty i regulamin myśliwych. Taki myśliwy z koła bardzo się pilnuje. Ma honor, zasady i nie strzeli do łani w okresie ochronnym. Gdyby złamał te zasady zostanie usunięty z koła, z łowiectwa. Myśliwi są tak etyczni i przechodzą takie szkolenia, że żaden myśliwy się nie odważy złamać tych zasad. Zawsze w pierwszej kolejności trzeba odstrzelić chorą zwierzynę np. potrąconą przez samochód, która kuleje i wiemy, że ona cierpi. Zdrowe okazy pozostawiane są w lesie. To jest właśnie element tej naszej gospodarki.

- To skąd takie mylne przekonanie odnośnie myślistwa, że jesteście bogatymi ludźmi, którzy zabijają dla sportu?

- Oprócz tej nagonki ekologów to społeczeństwo myśli, że jak myśliwy jedzie na polowanie to zaraz strzela obojętnie do czego i wróci z dużym łupem do domu. A to się jeździ dziesiątki razy, zanim się wypatrzy tę właściwą zwierzynę, do której wolno oddać strzał. W polskim narodzie są trendy nienawiści albo zawiści. Sąsiad jak widzi, że ja jadę na polowanie i się pakuje do auta broń to już krzywo patrzy. A często myśliwy wraca z polowania z niczym i lodówkę ma pustą. A koszty są duże…

- Jakie koszty może mieć myśliwy czy koło? Paliwo, broń, naboje…?

- Na dokarmianie zwierzyny leśnej płacimy kupę pieniędzy, bo my w planie hodowlanym musimy mieć uwidocznione ile w danym roku pieniędzy przeznaczyliśmy na ten cel. Jeżeli wykazujemy za duży zysk, a za mało jest zakupionej karmy to nas zarząd okręgowy rozlicza. My np. mamy swoje pole. Co roku kukurydza jest koszona, jest zrobiona kiszonka, kupowane jest zboże i sól. To jest bardzo wartościowe pożywienie. Zwierzyna potrzebuje karmy treściwej i soli, którą liże. Gdyby nie dokarmianie to dużo zwierzyny byłoby chorej i byłyby bardzo duże szkody w uprawach rolniczych. Bo kiedy dzik wejdzie w szkodę rolnikowi i zryje uprawy to koło musi wypłacić odszkodowanie. To my robimy protokoły szkód i my ponosimy konsekwencje. Gdybyśmy też nie prowadzili tej gospodarki i nie prowadzili odstrzałów to tych szkód byłoby dużo więcej. W końcu doszłoby do niekontrolowanych odstrzałów robionych przez zdenerwowanych rolników.

- Czyli to jest mylne wyobrażenie, że wasze strzały to kradzież zwierzyny z lasu, że macie ją za darmo?

- Ale jakie za darmo! Wieprzowinę bym kupił 10 razy taniej. Trzeba płacić składki, płacić za upolowaną zwierzynę. Zwierzyna w stanie wolnym jest własnością skarbu państwa, ustrzelona jest własnością dzierżawcy czyli koła. My gospodarowanie zwierzyną ustalamy na walnym zebraniu. Ustalamy kryteria. Nasze koło ustaliło tak, że bierzemy zwierzynę na użytek własny i płacimy ryczałt do koła. I są to nawet setki złotych. Myśliwy ponosi też koszt dojazdu, wyposażenia, ubioru i samego polowania, a jak już wspomniałem czasem jeździ się po nic, bo nie na każdym polowaniu uda nam się oddać strzał zgodny z wytycznymi łowczego. Zanim zacznie się nas osądzać i krzyczeć powinno się najpierw zaznajomić z ideą myślistwa.

- Ostatnio kiedy byłam z wami na polowaniu widziałam jak patroszone flaki zostają w lesie, zabitej sarnie wkładaliście do pyska gałązkę, a potem był pokot. Ja już to widziałam i wiem co oznacza, ale czy możemy wyjaśnić to naszym Czytelnikom…

- Wypatroszone flaki zostawiamy w lesie nie dlatego jak mówią o nas ci krzykacze, że nam się nie chce sprzątnąć i zanieczyszczamy las. One są zostawione specjalnie. W ten sposób dokarmiana jest inna zwierzyna np. drapieżne ptactwo. Co do tej gałązki, to tak zwany ostatni kęs. Tuż po podniesieniu sztuki zwierzyny grubej, co ważne, przed jej wypatroszeniem, prowadzący polowanie, łowczy czy prezes koła, lub inny, nobliwy w grupie myśliwy, odłamuje - a nie odcina - gałązkę drzewa, rosnącego w pobliżu miejsca, w którym zwierz padł. Najlepiej jeśli jest to drzewo iglaste lub dąb. Jeśli nie ma tych gatunków w pobliżu można wykorzystać każde inne drzewo lub krzew. Z gałązki tej myśliwy, który przeprowadza obrzęd, odłamuje mniejszy kawałek i ten fragment włożony do pyska, to tzw. ostatni kęs. Swoiste uhonorowanie zwierzyny, wyposażenie jej w podróż w zwierzęce zaświaty. To oddanie przez myśliwego szacunku zwierzynie. Pokot natomiast to tradycyjny uroczysty obrzęd zakończenia polowania zbiorowego, podczas którego składany jest raport o przebiegu polowania, ubitej zwierzynie ułożonej właśnie pokotem na świerkowych gałęziach. Wtedy też ogłasza się, kto został królem polowania.

- A czy ja mogłabym zostać Dianą? Kto może zostać myśliwym?

- Każdy może zostać myśliwym. Musi to być osoba niekaralna, która ma zamiłowanie do myślistwa i skończone 21 lat. Składa się wniosek do koła, potem odbywa roczny staż na którym się nauczy tajników myślistwa takich jak budowa ambon, podsypków, bierze udział w dokarmianiu, w polowaniach i jeździ na kurs. Po kursie są egzaminy pisemny, testy i egzamin ze strzelania. Potem dostaje się pozwolenia na broń. Pierwsze jego kroki w myślistwie są pod nadzorem prowadzącego. Każdy nowo stępujący ma opiekuna. Ten opiekun musi go wszystkiego nauczyć. Ale jak już wspomniałem myślistwo to też wyrzeczenia, praca i koszty.

- Pozostanę jednak dziennikarką. Czasem pojadę z wami, by zrealizować materiał dziennikarski. Dziękuję za rozmowę.

(Zdjęcia zostały wykonane przez Celinę Nałęcz podczas polowania na terenie zbicznieńskich lasów)

Myśliwy to nie morderca komentarze opinie

  • gość 2015-11-20 17:08:00

    Co za miesozercy smakosze drobiu Pala glupa, bo zamiast walic do dzikow, tudziez innych licznych ssakow ktore robia takze sporo szkody to oblowili sie bazantami , ktorych trzeba chronic a nie walic , to miesiarze a nie rozsadni mysliwi , tak uwazam Wieslaw

  • gość 2017-10-04 10:44:57

    Po co wpuszcza się bażanta do natury, który nie jest naturalnym ptakiem tych stron tylko został przywieziony ze wschodu. Czyli gatunek sztucznie wprowadzany. Na jakiej podstawie wylicza się plany odstrzału, bo przecież zwierząt się nie liczy (po prostu zwierzyna się przemieszcza nie ma fizycznej możliwości aby ją policzyć). Po jaką cholerę dokarmia się zwierzynę skoro nie ma zim. Ten tydzień czy miesiąc marnych opadów śniegu nie przeszkadza zwierzynie w przetrwaniu. Dlaczego dokarmia się zwierzynę nienaturalnym jedzeniem tylko kukurydzą pożywieniem wysokobiałkowym, głównym składnikiem wszelkich pasz, czyżby chodziło o szybki przyrost ? Skoro wieprzowina 10 razy tańsza czemu nie kupujecie wieprzowiny ? Ryczał do koła (który ustalamy sobie sami) jak wysoki, pewnie grosze. O kosztach dojazdu, ubraniach i innych sprawach dotyczących pasji czy hobby proszę nie wspominać. Kolekcjonerów znaczków czy pasjonatów fotografii lub kynologii też nikt nie dotuje ani nie ubiera czy też koszty przejazdów sami muszą ponosić. O etyczności i zasadach myśliwych nie będę się wypowiadał gdyż znam etycznego myśliwego strzelającego w stanie nietrzeźwym do... krowy sąsiadki. Czy ostatnio 90m od zabudowań na padoku gdzie przebywały konie których doglądają ludzie. Prezes koła stwierdził że nikt nie wpisał się w książkę polowań. Natomiast myśliwy zgłosił się sam do właścicieli koni z wielkimi pretensjami jak się okazało że ludzie pomagali ładować mu strzelonego dzika. To jest etyka strzelanie poza limitami i krycie myśliwych przez kolegów. Myśliwi sami ustawiają społeczeństwo przeciw sobie, to nie nagonka.

  • gość 2017-11-13 15:00:04

    Las to nie taśma produkcyjna, a tym bardziej rzeźnia myśliwych. Zrozumcie panowie że żadni z was ochroniarze przyrody. Hodujecie i zabijacie. Sami sobie daliście do tego prawo. Dla mnie okradacie wszystkich, nawet siebie.

  • Gość - niezalogowany 2017-12-16 23:27:32

    A ci co kupują mięso w sklepie to co myślą że kurczaki i wołowina czy wieprzowina rosną w celofanie ? Zwierzęta też są zabijane w rzezniach a ludzie zakładają białe rękawiczki bo niby w sklepie kupili to jest wporzadku ?

Dodajesz jako: Zaloguj się