Ciekawostki, Legendy miejskie Brodnicy część - zdjęcie, fotografia
09/12/2016 09:46

W poprzednim odcinku weszliśmy „jedną nogą” w zaskakujący, czasem straszny, obszar legend miejskich Brodnicy. Okazuje się, że pragmatyczny świat współczesny, który wydawałoby się wszystko już zmierzył i zważył, wcale nie wyrugował potrzeby snucia dziwacznych opowieści, mających w sobie nutkę moralizatorską, lecz przede wszystkim pełniących funkcję typowo ludyczną, czyli dostarczających specyficznej rozrywki. Historie te rozmnażają się drogą zwykłej plotki, czyli z ust do ust

(Pierwsza część tekstu: KLIKNIJ TUTAJ)

 

Jak ustaliliśmy legenda miejska jest bardzo bliską krewną legend historycznych (o smokach, rycerzach, zjawach, upiorach), a tu jedynie dodam, iż bierze się to także z tego, że opiera się głównie na przekazie ustnym krótkich, łatwych do zapamiętania, emocjonalnych informacji. Nie ma w niej miejsca na rozbudowane opisy, charakterystyki otoczenia akcji czy zdarzeń, choć z kontekstu wiadomo, „że wydarzyła się wczoraj – niedawno” – w naszym mieście.


Tydzień temu przytoczyłem prawie w całości cztery legendy, z rozmysłem pomijając tą o „czarnej wołdze”, bo wszyscy ją znają. Zaległość powstała w opowieści czwartej. Przytoczyłem tam powiastkę, jaką w brodnickich koszarach raczono młodego żołnierza po raz pierwszy stającego na warcie. Głosiła ona, iż kiedyś Cyganie w akcie zemsty zabili nieuważnego wartownika. Druga wersja (którą obiecałem) snuje, że na wartownika gamonia czyhali rozmaici szpiedzy, agenci Zachodu (mowa o okresie PRL-u, gdy – jak wiadomo szpiedzy z NATO fotografowali nawet kibelki na stacjach PKP), chcący przedostać się na chroniony teren celem dokonania rozpoznania. „Parę lat temu” jeden z agentów, wycofując się z rozpracowywanego terenu poligonu na Wapnach, trafił na zaspanego wartownika i go zasztyletował. Spróbujcie teraz wejść w psychikę młodego chłopaka, pierwszy raz pełniącego samotną nocną wartę, przy pełnym niepokojących odgłosów ciemnym lesie, z którego – a nuż to prawda – obserwują go nienawistne oczy gotowego na wszystko agenta specjalnego...


Legenda piąta. Kiedy na początku lat 60. w Brodnicy kopano fundamenty pod budynek zakładu Spółdzielni Meblarskiej przy ul. Podgórnej, na terenie byłego cmentarza żydowskiego, wydobyto bardzo wiele pochówków. Wówczas robotnicy obłowili się, gdyż w wielu czaszkach tkwiły złote mostki i zęby. Niektórzy z nich potem za to złoto uruchomili własne firmy, jednak żadnemu z nich nie przyniosło ono szczęścia, ponieważ jak wiadomo: Żyd może się dorobić na kimś, ale nikt nie może dorobić się na Żydzie...
Tu konieczny jest komentarz, ponieważ taka legenda może przynieść szkody. Zbadałem sprawę, rozmawiałem też z bezpośrednimi ówczesnymi kopaczami fundamentów. Obiekt rzeczywiście powstał na terenie byłego cmentarza żydowskiego (kirkutu), zniszczonego przez hitlerowców pod koniec września 1939 roku. Cała praca wykonywana była pod nadzorem i faktycznie w kilku miejscach naruszono stare pochówki, nie zawierające niczego oprócz kości. Te, pod nadzorem (ważne) starannie zebrano i zakopano w innym miejscu (przeważnie we wkopach obok linii fundamentu). Wszystkie opowieści (a snuto m.in. o tajemniczych kłódkach rzekomo spoczywających na piersiach pochowanych mężczyzn) są jedynie wytworem plotek i wybujałej wyobraźni.


Legenda szósta. Dojrzali brodniczanie (co najmniej 55+) pamiętają, że gdy do miasta przyjeżdżał tabor cygański, to zazwyczaj zatrzymywał wozy za lasem morwowym, w miejscu, gdzie dziś jest nowy cmentarz. Wiadomość o tym roznosiła się po dzielnicach lotem błyskawicy i ludzie uważniej pilnowali swoich domów, choć chętnie kupowano od Romów różne stalowe garnki, a zwłaszcza patelnie. Nie można było wówczas zostawiać dzieci bez opieki, ponieważ mogły być uprowadzone przez tabor. Dobrze też było dać krążącym Cygankom jakąś drobną monetę, aby odeszły z posesji, a już w żadnym wypadku nie można było na nie wrzeszczeć, bo mogły rzucić klątwę lub „coś zadać”. Znam relację o tym jak znieważona Cyganka rzuciła w dom jajkiem, zaś z rozbitej skorupy wypadł kołtun...
Tu także jest niezbędny krótki komentarz. Nigdy nie zanotowano w Brodnicy przypadku porwania dziecka przez Romów.


Legenda siódma. Tym razem dotyczy Górzna. W latach 80. nastąpił w Górznie wzrost zgonów. W ludycznej plotce rozrósł się do niebywałych rozmiarów, zatem społeczna czujność zaczęła szukać przyczyny. Szybko ustalono, że winę za to ponosi usytuowany na jednym z przedmiejskich wzgórz... cmentarz. Jad trupi miał przeniknąć do wód gruntowych, zatruć studnie i ujęcia wody, a potem oczywiście ludzi.


Legenda ósma. W połowie lat 90. Brodnicą wstrząsnął niecodzienny wypadek. W jednym z czynnych pieców wielkiej kotłowni zakładów POLMO znaleziono częściowo spalone zwłoki nieznanego do dziś człowieka. Na ten temat powstało mnóstwo legend: od dowodzących, że mamy tu do czynienia z zemstą mafii, po pogląd, iż to tylko jakiś pijaczyna niesiony zwidami nałogu wpadł przez przypadek do pieca. Jedna z popularniejszych opowieści mówi o kierowcy ciężarówki – dostawcy stali do zakładu, który jadąc nieuważnie zabił przed Brodnicą człowieka. Nie chcąc mieć kłopotów, zabrał denata ze sobą. Gdy wjechał do POLMO, wykorzystał nieuwagę obsługi i wepchnął nieboszczyka do rozgrzanego pieca. Jednak ewidentnie nie znał się na sztuce obsługi pieca, bo zostawił go w takim miejscu, gdzie żar nie jest największy, no i nieszczęśnik spalił się jedynie częściowo.
Tytułem komentarza dodam jedynie, że zagadki „trupa z pieca” nie rozwikłano do dziś. Nie wiadomo, kto dokonał tego strasznego czynu, nie wiadomo kim była ofiara, a w końcu nie wiadomo w jaki sposób wepchnięto ją na palenisko, bo piec ma taką konstrukcję, że nie jest łatwo tam wrzucić coś wielkości dorosłego mężczyzny, o przypadkowym „wpadnięciu” nie wspominając.


Legenda dziewiąta. Wielu brodniczan wie o tym, że „kiedyś” w mieście funkcjonowała loża masońska, mająca swój budynek przy ul. Przykop (obecnie chyba własność komunalna miasta). Opowiada się, że podczas gruntownego remontu murarze skuli sypiący się tynk sufitu, tym samym odkrywając pierwotny fresk czarnego nieba z białymi gwiazdami, z których część miała naniesione dziwne znaki. To sugerowało, iż pokój musiał kiedyś służyć do przeprowadzania tajemniczych masońskich rytuałów. Podczas pracy w niezrozumiały sposób murarzom stale ginęły narzędzia, zwłaszcza młotki i kielnie (czy przypadkiem nie należą one do głównych symboli masońskich?). Nocą można tam dostrzec zaskakująco układające się cienie...


Legenda dziesiąta. „Parę lat temu” lokalne gazety zamieściły ogłoszenie o  sprzedaży luksusowego samochodu. Ponieważ cena była rewelacyjnie niska, pojawiło się wielu oferentów. Pierwszy nabywca ponownie wystawił go na sprzedaż już po tygodniu, to samo uczynił drugi i trzeci, aż w końcu, pomimo jeszcze bardziej obniżonej ceny nabrał tak złej sławy, że nikt go nie chciał nawet oglądać. Powodem, dla którego kolejni nabywcy szybko pozbywali się auta był potworny, niczym niedający się zlikwidować smród wnętrza. Wyszło na jaw, iż w tym samochodzie podczas upalnego lata zmarł jego pierwszy właściciel, a ponieważ minęło kilka dni zanim go znaleziono (zaparkował przed miastem na leśnym parkingu, gdzie pewnie go dopadło złe samopoczucie, potem śmierć), więc wszystko przesiąkło odorem.
Komentując dodam, że podobną historię można usłyszeć w wielu rejonach Polski. Bardzo podobna do niej jest legenda o ślubnej sukni, którą parszywy złodziej zdarł z pewnej nieboszczki, a potem sprzedał w komisie, w następstwie czego jakaś panna – nabywczyni zmarła zatruta jadem trupim... Brrr.


Legenda jedenasta. W jednym z brodnickich dużych marketów (mamy ich parę) zajętej zakupami pani zawieruszyło się dziecko. Wkrótce wszczęto alarm, potem poszukiwania. Wieczorem ktoś zadzwonił do zrozpaczonej kobiety, że może dzieciaczka odebrać z opuszczonej szopy na przedmieściach Brodnicy. Rzeczywiście je tam znaleziono, tyle, że z .wyciętą nerką. Najwidoczniej padło ofiarą „łowcy organów”, gdyż ci krążą nieustannie, polując na takie sytuacje.
Dodam, iż żadne kroniki czy raporty kryminalne NIGDY nie zanotowały w naszym mieście podobnego przestępstwa. Tym niemniej – dzieci trzeba pilnować i fertyk!


Takich powieści jest bez liku. Z pewnością mógłbym – podobnie jak Czytelnicy – dołożyć tu drugie tyle, jednak artykuł trzeba kiedyś skończyć. Wobec tego na koniec coś świeżutkiego, z kategorii „miejskich opowieści komputerowych”.
Legenda dwunasta. Są gry, które zabijają! Na przykład w komputerowej grze „Pokemon Green”, podczas wirtualnej podróży po lokacji Lavender Town pojawia się krótki podkład muzyczny powodujący „mózgową dewastację rzeczywistości” (...nie pytajcie!), w konsekwencji czego wielu graczy popełniło samobójstwo („z pewnością” wiadomo o ponad 100 Japończykach, o czym donosiła poważna gazeta zachodnia).
Aaaa, miało być jeszcze o brodnickich wampirach. Będzie tyle, że te gagatki zasługują na osobny artykuł.

Piotr Grążawski

Reklama

Legendy miejskie Brodnicy część II komentarze opinie

Dodajesz jako: |


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez brodnica-cbr.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

WPR sp. z o. o. z siedzibą w Golub-Dobrzyń 87-400, Rynek 20

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"