Ciekawostki, Kareta Karwata - zdjęcie, fotografia

2 marca 1933 roku, na dziedzińcu Urzędu Skarbowego w Brodnicy odbyła się licytacja wielu ruchomości zarekwirowanych przez komorników. Wśród rozmaitych sprzętów, urządzeń i najdziwniejszych klamotów wyróżniały się dwa powozy. W jednym z nich, niecałe 10 lat wcześniej podróżował po Brodnicy i okolicach sam prezydent Rzeczpospolitej.

Według znakomitego heraldyka i genealoga Bartosza Paprockiego ród Karwatów herbu Murdelio (w polu czerwonym, pod półksiężycem z zaćwieczonym krzyżem łacińskim złotym, takaż gwiazda) przyszedł do nas z Chorwacji w XV wieku. Protoplastą polskiej gałęzi rodu był imć Jerzy Murdelio, od kraju swojego pochodzenia (Kroacja, czyli dziś Chorwacja) zwany Karwatem. Według herbowej legendy miał on wspomóc polskiego króla w wojnie z Krzyżakami.

W okolice Brodnicy pierwszy z Karwatów sprowadził się w 1702 roku, bo właśnie wówczas Jan Stanisław, za okrągłą sumkę 16400 złotych kupił od Piotra Ciecholewskiego herbu Ogończyk (w polu czerwonym pół toczenicy srebrnej na której zwieńczona takaż rogacina, zaś w klejnocie dwie ręce panieńskie w szacie srebrnej wzniesione do góry – znam kilka brodnickich rodzin, także mających prawo do tego herbu) majątki Wichulec i Czekanowo. Początkowo obydwa dobra traktowano jako klucz majątkowy, ale na początku XIX wieku wnuk Jana Stanisława Karwata – Michał zmienił to, rozdzielając całość między synów: Andrzeja, któremu zapisał Wichulec i Feliksa obdarowując go Czekanowem. Synem Andrzeja był urodzony w 1850 roku Józef, który gdy doszedł do stosownego wieku został ożeniony z Anną Bardzką herbu Orla (w srebrnym polu, orla czerwony -bez głowy - o złotym uzbrojeniu, nad którym złota gwiazda, zaś w klejnocie, pięć piór strusich). Z tego małżeństwa w 1885 roku przyszedł na świat Zygmunt.

 

Ziemiańskie życie i nieco pecha

Początkowo życie Zygmunta przebiegało spokojnie. Spory majątek rodziny zapewniał więcej niż godziwe życie, więc gdyby nie częste choroby ojca można by rzec, że właściwie poza nauką w brodnickim gimnazjum chłopak nie miał innych obowiązków, czy obciążeń. Ojciec niespecjalnie go wciągał w tajniki zarzadzania gospodarstwem, uznając, iż syn przede wszystkim powinien zdobyć jak najlepsze wykształcenie, a dopiero potem stać się rolnikiem. Jednak gwałtownie podupadające zdrowie Zygmunta, powodujące niemożność porządnego ogarnięcia majątku wymusiło na nim przekazanie go Zygmuntowi i to w nieszczęśliwy czas, bo tuż przed wybuchem wielkiej wojny roku 1914. Ze wspomnień matki dziedzica – Anny Karwatowej de domo Bardzka wiadomo, że mimo wszystko, po objęciu majątku chłopak miał jakieś plany jego modernizacji, których nie zdążył wprowadzić ze względu na powołanie go do wojska. Matka tak o tym pisała: „[...] Już o trzeciej godzinie po południu pożegnał nas, poszedł z dziwnym spokojem, zostawiając nas we łzach. Jakież nam go żal było. Cały swój warsztat pracy, całą tę przyszłość swoją, która się do niego właśnie w tej chwili uśmiechała, rzucić musiał, by walczyć nieraz jako brat przeciwko bratu, bo niestety wszędzie w szeregach byli Polacy, przede wszystkim pod trzema zaborami.”.

Niestety, nie znamy wojennych losów Zygmunta Karwata. Możemy jedynie przypuszczać, że na skutek odniesionych ran został zwolniony z frontu jeszcze przed 1917 rokiem i powrócił do Czekanowa. Tu zastał trudną sytuację, ponieważ – jak łatwo się domyśleć - warunki wojenne nie sprzyjały gospodarowaniu, a do tego ojciec był już wówczas w ciężkim stanie i wkrótce (na początku 1918 roku) zmarł.

 

Młody dziedzic

Zygmunt odziedziczył po ojcu mnóstwo cnót obywatelskich, patriotyzm, zamiłowanie do polityki i olbrzymi majątek. Orne ziemie rozciągały się na powierzchni 243 hektarów, łąki i pastwiska zajmowały aż 51 hektarów, do tego 91 hektarów lasów, oraz 7 wielkich stawów, jezior. Razem 409 hektarów ziemi! Wśród rozmaitych ruchomości znajdowało się kilka luksusowych zaprzęgów konnych typu bryczka, lando, jak również niezwykle elegancki powóz tzw. kalesza, czyli czterokołowy pojazd o łódkowatej płaskiej skrzyni nadwozia dla 4 osób, wyposażony w składaną budę, wysoki kozioł.

Trudno dziś odtworzyć okoliczności, w jakich ów pojazd trafił do rodziny, bo jeżeli nawet Karwatowie prowadzili księgi inwentarzowe, to przepadły w wirze dziejów, wiemy natomiast, iż był to powóz wykonany w swego czasu sławnej firmie Schustala & Co, szczycącej się statusem dostawcy dworu księcia pruskiego Fryderyka Karola. Najprawdopodobniej kupił go w trzeciej ćwierci XIX wieku Józef Karwat. W pierwszych latach wojny powozy stały pod dachami, lecz gdy z frontu wrócił Zygmunt szybko znalazł dla nich nowe, zaskakujące zadanie.

Otóż – jak wspomniałem wcześniej – młody Karwat był nie tylko członkiem tutejszej obywatelskiej elity, lecz także porywczym patriotą. Ze wspomnień Sylwestra Bizana wiemy, że bardzo wcześnie zaangażował się w organizowanie życia polskiego w powiecie brodnickim. Był współtwórcą zarówno Straży Ludowej, jak i Powiatowej Rady Ludowej, oraz … przemytnikiem broni. Skupował broń z wszystkich możliwych nielegalnych źródeł (od podejrzanych typów, po zdemoralizowanych żołnierzy pruskich), po czym w zależności od potrzeby albo przemycał przez granicę z Polską (od końca 1918), albo odstawiał do tajnych składów (Jeden był w jego posiadłości w Czekanowie). Dziedzic przerzucał także amunicję i ludzi – ochotników do rodzącej się polskiej armii.

W wypadkach, gdy trzeba było przemycić przez granicę kogoś wyjątkowo ważnego, lub cenną rzecz, czy pieniądze - Zygmunt Karwat brał do tego swój najelegantszy pojazd, właśnie ową kaleszę. Powód był prosty; pruscy żołnierze Grenzschutzu (Straży Granicznej) – mimo pozorów - inaczej traktowali zamożnych włościan i zwykłych ludków, a do tego dziedzic był frontowym weteranem. Takim samym sposobem pan na Czekanowie (co najmniej - dwukrotnie) wywiózł do Polski spore pieniądze. Chodzi o to, że 4 grudnia 1918 Sejm dzielnicowy w Poznaniu podjął uchwałę o wprowadzeniu podatku narodowego. Na terenie powiatu brodnickiego Karwat osobiście zajął się ściąganiem tego honorowego podatku, samemu zresztą dając wspaniały przykład ofiarności, składając na ten cel trzy tysiące marek. Przy takim „poborcy” niewielu Polaków odmawiało daniny.

 

U progu wolności i dalej

Jeszcze przed wkroczeniem armii gen. Hallera dziedzic Czekanowa dał się poznać jako człowiek doskonale rozumiejący potrzebę wsparcia edukacji ludowej. Sam wstąpił do komitetu Towarzystwa Czytelni Ludowych powiatu brodnickiego i hojnie wsparł organizację biblioteki ludowej w Wichulcu (co także czyniła jego matka Anna). Zresztą różnych pomniejszych inicjatyw, którym wydatnie patronował było mnóstwo (o większości dawno zapomniano), lecz od 18 stycznia 1920 roku ta jedna była najważniejsza – odzyskana Ojczyzna. Całym sercem i majątkiem zabiegał o odrodzenie życia narodowego i jego urządzenie do służby brodnickim Polakom, samemu nigdzie się nie wpychając, nie nadstawiając klapy do odznaczeń. Gdy ogłoszono, że 22 czerwca 1924 roku ma przybyć do Brodnicy prezydent RP Stanisław Wojciechowski i radzono nad szczegółami, aby jak najlepiej go uhonorować, zapewnić komfort - Karwat sam zaoferował, że dostojnemu gościowi zapewni godny, wygodny transport, lecz mało kto spodziewał się, że sam będzie powoził!

Jego zaprzężona w cztery konie „kareta” (jak ją popularnie nazywano) jeszcze kilkukrotnie obwoziła po Brodnicy i okolicy rozmaite ważne osobistości; od ministrów, po starostę pomorskiego, czy biskupów chełmińskich, aż przyszedł kryzys przełomu lat 20 i 30, gdy wiele gospodarstw wyraźnie podupadło, a co najmniej miało finansowe kłopoty. Pod koniec 1932 roku Zygmunt Karwat nie był w stanie do końca zapłacić sporego podatku katastralnego za swe włości. Mógł wprawdzie sprzedać jakąś część Czekanowa, lecz nie chciał. Wolał wystawić na zajęcie komornicze chwilowo zbędne ruchomości, niż uszczuplać ojcowiznę. Pewnie miał nadzieję na wykup. Komornik tutejszego Urzędu Skarbowego zabrał mu dwa pojazdy zaprzęgowe: lando, oraz luksusową kaleszę. W styczniu zaciągnięto obydwa wozy na podwórko Urzędu i… zostawiono na pastę zimy.

2 marca 1933 roku, w samo południe ogłoszono licytację. Zaprzęgi przedstawiały opłakany widok; brudne, zamoknięte, z odrapanymi przez koty siedzeniami. Karwat nie przyszedł na licytację, nie zwrócił się do banków, które swego czasu wspierał, nie poprosił o pomoc przedsiębiorców, przyjaciół, a oni sami też się nie kwapili…. Lando, za marne 80 złotych kupił bogaty rolnik z Kronfeldu (okolice dzisiejszej ul. Grażyny), natomiast kaleszę, za 120 złotych jeden z żydowskich handlarzy i ponoć od razu dał ją przerobić na zwykłą bryczkę kursującą potem na trasie dworzec kolejowy – miasto.

Do września 1939 roku Zygmunt Karwat herbu Murdelio nie stracił ani metra z rodzinnego majątku. Wyrzucili go Niemcy, a w 1945 roku nowa władza zakazała mu się nawet zbliżać do Wichulca i Czekanowa. Majątek włączono do PGR, a sam pan Zygmunt zmarł zapomniany w 1965 roku…

Piotr Grążawski

 

Reklama

Kareta Karwata komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

_

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie - Zapraszamy!


Zobacz ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez brodnica-cbr.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Wydawnictwo Promocji Regionu Sp. z o.o. z siedzibą w Golub-Dobrzyń 87-400, Rynek 20

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"