:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Postaci, umierali brodniccy starostowie - zdjęcie, fotografia
Gazeta CBR 10/05/2018 09:26

Większość z nich – normalnie, w łóżku, powalona śmiertelną chorobą, ale nie wszyscy i o tych właśnie będzie dzisiejsza opowieść.

Na początku wypada przypomnieć, iż brodniccy starostowie z czasów I Rzeczpospolitej tak naprawdę byli po prostu dzierżawcami dóbr królewskich tzw. królewszczyzn, które określano też po łacinie jako „panis bene merentium” (chlebem dobrze zasłużonych), rozdawanych przez króla. Jedni próbowali rozpychać się na tym majątku, co musiało doprowadzać do konfliktu z mieszczanami, inni mieli to gdzieś – oddając zarząd dobrami swoim pełnomocnikom, a jeszcze inni przeszli przez życie starościńskie nie wadząc nikomu, zadowalając się tym co uzyskiwali bez awantur.

Pierwszym ze starostów, który w sposób spektakularny zszedł z tego świata był Bernard Szumborski. Ten awanturnik i dowódca najemników legalnie (bo przedtem ją okupował) objął Brodnicę na mocy układu z wysłannikami króla Kazimierza Jagiellończyka, jaki zawarł w Nieszawie 13 grudnia 1463 roku. Po wielu perypetiach zgorzkniały, nadpobudliwy, momentami okrutny. Podobno uspokajał się jedynie w towarzystwie pewnej pięknej chełminianki. Jak pisze sam Jan Długosz (w Historiae Polonicae) to właśnie ją namówili zdesperowani mieszkańcy Chełmna (które też „trzymał), żeby znienawidzonemu staroście podała truciznę. 7 stycznia 1470 roku zwabiła go do baszty prochowej, tam poczęstowała jakimś jadłem, w którym był ukryty zabójczy specyfik. Gdy nie podejrzewający niczego Szumborski ochoczo zjadł co mu podała, parę chwil później padł na ziemię targany straszliwymi konwulsjami. Urodziwa mieszczka aby mieć pewność, że Czech tym razem już się śmierci nie wykręci, wychodząc podpaliła basztę i wkrótce potężny wybuch zgromadzonego w niej prochu wstrząsnął Chełmnem oznajmiając koniec żywota jednego z najciekawszych, najdzielniejszych awanturników powoli mijającej epoki rycerstwa. Nieco inny, chyba bardziej smutny koniec żywota Szumborskiego podaje Jan Długosz – „Po Henryku zaś Pławeńskim (chodzi o w. mistrza krzyżackiego von Plauena) mistrzu pruskim w pięć dni zaraz umarł Bernard Szumborski, z podstawionej mu, jak wielu utrzymywało, niewieścią ręką trucizny. Zszedł ze świata w takim ubóstwie, że nie było za co sprawić mu pogrzebu, a według podania nie miał nawet trumny.”

Rafał Działyński objął starostwo brodnickie po swoim ojcu Mikołaju. Zasłynął jako protektor ewangelików, sprytny polityk i tym, że tytułował się „pan na Brodnicy”. Wiosną 1572 roku, wówczas już 62 letni Działyński udał się do Warszawy na sejm. Tam 3 maja 1572 roku wdał się w jakieś ostre rozmowy kuluarowe, po czym być może w wyniku nadmiernej egzaltacji nagle poczuł się źle i mimo rozpaczliwych starań medyków zmarł niemal na ulicy. Tydzień później jego ciało zostało sprowadzone do Brodnicy, gdzie pochowano go w dziś już nieistniejącej krypcie rodowej przy kościele farnym.

 

Śmierć Anny i jej następczyni

6 lutego 1625 roku, w obecności prawdziwego tłumu dworzan, duchownych dwu wyznań, sług, szlachty wyzionęła ducha Anna Wazówna. Jej przedśmiertny gest – uściśnięcie ręki wojewody Jana Wejhera, który błagał ją, aby nawróciła się na katolicyzm wywołał falę spekulacji co do znaczenia tego odruchu. Sama jej śmierć dała sygnał do gwałtownych, choć krótkich prześladowań brodnickich ewangelików. Zaraz po tym, gdy uznano, że księżna Anna umarła jednak „w wierze luterskiej” zaczęły się problemy z pochówkiem. Jako innowierczyni nie mogła być pochowana w katolickiej katedrze na Wawelu, stąd przez dziesięć lat jej zwłoki spoczywały w krypcie na brodnickim zamku.

Po Annie starostwo brodnickie dostała żona króla Zygmunta III Konstancja Habsburg – gorliwa katoliczka. Ta, podczas procesji Bożego Ciała (1631 roku) nie włożyła na głowę żadnego okrycia, a z nieba lał się nieprawdopodobny żar. Nie słuchała próśb swoich dam dworu i mimo coraz gorszego samopoczucia koniecznie chciała dotrwać końca uroczystości, co – jak łatwo przewidzieć – zakończyło się udarem słonecznym. Chorowała kilka tygodni, aż 10 lipca 1631 roku jej zaufana dama dworu, najlepsza przyjaciółka, powierniczka Urszula Meyerin znalazła ją martwą. Długo przeciągano pogrzeb, również dlatego, że król całkowicie się załamał z rozpaczy po śmierci ukochanej żony. W końcu sam ciężko zachorował. Zdołał jeszcze we wzruszającym geście pogodzić się ze swym największym przeciwnikiem – hetmanem Radziwiłłem („wśród łez uściskali się serdecznie, wybaczyli wzajemne urazy”), po czym zaczął gasnąć. Zmarł o 3 nad ranem, dnia 30 kwietnia 1632 roku w Warszawie, mając 68 lat. Oboje małżonków pochowano 4 lutego 1633 roku, czyli jeden dzień po uroczystym wjeździe nowego króla Władysława IV Wazy do stolicy.

 

Królowa i mała królewniczka

12 września 1637 roku po raz pierwszy w historii koronacja króla Polski odbyła się w Warszawie, a nie w Krakowie na Wawelu. Honorowano Władysława IV i jego małżonkę Cecylię Renatę Habsburg, której monarcha – jako oprawę – podarował starostwo brodnickie. Do historii przeszła jako królowa doskonale zorganizowana życiowo, gospodarna (w przeciwieństwie do męża), mądra, taktowna, wzorowo wykonująca obowiązki reprezentacyjne, lubiąca ludzi, współczująca, dobra, lecz ... mało urodziwa (że na tym poprzestanę).  

24 marca 1644 roku, podczas pobytu w Wilnie Cecylia Renata urodziła martwą córkę. Królewski medyk tak pisał o tym fakcie: „Królewniczka snadź już od kilku dni umarłą była, ciałko miejscami nadpsowane...”. Zaś sama królowa „w godzin trzy na świtaniu po tym nieszczęsnym porodzeniu z wielkim nabożeństwem Panu Bogu ducha oddała”. Miała wtedy dopiero 33 lata.

 

Ballada z Dzikich Pól

7 maja 1650 roku Samuel Kalinowski objął starostwo brodnickie z rąk swojego teścia Kanclerza Wielkiego Jerzego Ossolińskiego. Nie zdążył nawet dobrze obejrzeć całego gospodarstwa, ponieważ w maju 1652 roku wyruszył na wyprawę wojenną, a 2 czerwca tego roku wziął udział w krwawej i tajemniczej (ze względu na wiele niewyjaśnionych do dziś okoliczności) bitwie na uroczysku Batoch. Przez długi czas dzielne wojska koronne i najemnicy skutecznie opierali się przeważającym siłom tatarsko - kozackim, lecz w pewnym momencie hetman Marcin Kalinowski (ojciec Samuela) musiał zdławić bunt części wojsk zaciężnych, co musiało wywołać zamieszanie. Kozacy natychmiast je wykorzystali i wszystkimi siłami ruszyli do szturmu. Hetman Kalinowski pospieszył na czoło obozu, gdzie w otoczeniu doborowej piechoty bił się jak zwykły żołnierz, mając przy sobie Marka Sobieskiego (brata późniejszego króla). W tym czasie jego syn Samuel, wojując w składzie mieszanych oddziałów konnicy, prawdopodobnie dowodzonych przez Stefana Czarneckiego, dzielnie spychał z przedpola napierających Tatarów.

Ale środek obozu już ogarnęła panika. Na dodatek hetman odniósł poważne rany, po czym dowództwo przejął Marek Sobieski. Błyskawicznie zebrał wokół siebie regimenty piechoty, najwyraźniej planując zarządzić uporządkowany odwrót. Wtedy do rannego hetmana dopadł goniec z wiadomością, że jego syn Samuel został właśnie otoczony przez silne oddziały kozacko - tatarskie. Stary żołnierz, gdy usłyszał o zagrożeniu syna natychmiast wsiadł na konia i otoczony jedynie najwierniejszymi przybocznymi ruszył na odsiecz jedynakowi.

Według pobitewnej legendy (a może szczerej prawdy – tego dziś zweryfikować nie sposób) półżywy od ran Kalinowski w czasie samobójczej szarży mknął przez chmary wrogów jak demon zemsty. Zakrwawiony, czarny od prochu, w podartych szatach, oszalały z bólu i ojcowskiego niepokoju, nie czuły na kolejne razy, kule, siekł szablą samemu przewracając całe kupy kozackie, szerząc wśród nich nieprawdopodobne klęski. Podobno z całej grupy tylko on jeden doszedł pod batohski las, gdzie dorzynano oddział jego syna. Zdołał jeszcze podać dłoń swojemu jedynakowi i tak ich zasiekli... Ot ballada z Dzikich Pól…

Piotr Grążawski

 

Reklama

Jak umierali brodniccy starostowie komentarze opinie

Dodajesz jako: |


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez brodnica-cbr.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

WPR sp. z o. o. z siedzibą w Golub-Dobrzyń 87-400, Rynek 20

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"